Absolutnie nie twierdzę, że odkrywam tym przepisem Amerykę. Tak naprawdę to nawet nie jest przepis - to bardziej pomysł na posiłek. Inspiracja. Dlaczego ją tu pokazuję? Bo czasem najtrudniej jest wpaść właśnie na te najprostsze pomysły. Bo czasem nie potrzeba dostarczać skomplikowanych receptur, na które składają się obieranie, siekanie, podsmażanie, zapiekanie i dziesięć innych kroków. Czasem wystarczy pokazać "tak robię najczęściej burgery bez mięsa w swoim domu, bierzcie i zgapiajcie z tego śmiało wszyscy!".
Jeśli jesteś na tym blogu już od jakiegoś czasu, to na pewno nie zdziwi Cię to, co teraz napiszę. Ten pomysł na burgery bez mięsa jest inspirowany burgerami mojej mamy, które robiła dość regularnie, gdy byłam młodsza. Jeśli jesteś tu pierwszy raz, musisz wiedzieć: znakomita część przepisów, którymi się dzielę, ma swoje źródła u mojej mamy. Choć w moim przekonaniu gotuję nieco inaczej niż ona. A może dotąd tylko mi się tak wydawało? Spisywanie przepisów razem z refleksjami na ich temat widocznie obnaża pewne tendencje. Można spojrzeć na swoją kuchnię z lekkiego dystansu i właśnie coś takiego dojrzeć.
Ok, to jak to było z tymi burgerami mojej mamy? Przede wszystkim nie były bez mięsa. Te 20-25 lat temu nikt nie słyszał o takich "wynalazkach", jak to z przymrużeniem oka zwykł nazywać mój tata. Jednak dodatki były te same: pszenna bułka hamburgerowa, pomidor, sałata, żółty ser, ketchup i super ważny składnik - prosty sos składający się z majonezu i drobno siekanych szczypiorku oraz ogórków konserwowych. To wszystko!
Mi samej zdarzało się robić te burgery z mięsem, ale rzadko. Na co dzień sięgam po gotowe wege burgery, a tych jest dziś w sklepach duży wybór. Zaczęło się od burgerów Dobrej Kalorii, tych imitujących burgery wołowe. Kiedy jednak przez pewien czas były trudniej dostępne, używałam też szpinakowo-ziemniaczanych mrożonych burgerów z Frosty oraz buraczanych burgerów marki U Jędrusia, które kupowałam w Netto. Te pierwsze nie miały za zadanie imitować smaku mięsa, za to te drugie... Były ekstra, także pod względem stosunku ceny do jakości. Niestety, od wielu miesięcy nie spotykam ich już na półkach Netto, nad czym ubolewam. Za to wróciły burgery Dobra Kaloria. I to one stanowią trzon tego dania.
Teraz już wiadomo, czemu ten przepis to taki trochę nie-przepis. Nie robię w nim bowiem kotletów sama, dodaję gotowe. Bardzo je doceniam z uwagi na fakt, jak szybko można dzięki nim zrobić wypasioną kolację. Równie bardzo cenię je za zawartość białka. Wiele alternatywnych wege kotletów bazuje niestety na komponentach węglowodanowych, przez co całe danie nie jest tak sycące, jak być powinno. O smaku właściwie już pisałam. Pasuje wszystkim, także dzieciom. Kiedy wiele lat temu zrobiłam z nimi burgery po raz pierwszy, mój mąż nawet nie zorientował się, że to nie mięso.
Być może sam/sama masz już doświadczenie z tymi wege burgerami. Jeśli tak, w jaki sposób je przyrządzasz? Z jakimi dodatkami? Jakim pieczywem? Napisz w komentarzu :) A potem zajrzyj do innych moich przepisów, np. na zupy: zupę serową z makaronem oraz włoską zupę pomidorową.
Nie chcę, żeby to zabrzmiało stereotypowo, ale te burgery, mimo, że bez mięsa, mają dużo białka i są sycące. Polecam je zatem na taką kolację, gdy wszyscy domownicy są naprawdę głodni. No i gdy krótko po niej nie kładziecie się do łóżek, bo to kolacja konkret!
Przygotuj wszystkie składniki, by były gotowe do składania burgerów:
Szczypiorek posiekaj, ogórki konserwowe pokrój w drobną kosteczkę. Przełóż do miski, dodaj majonez, wymieszaj.
Rozgrzej patelnię. Ułóż na niej burgery i smaż na dużym ogniu z każdej strony po 3 minuty.
Gdy piekarnik się rozgrzeje, wrzuć do niego połówki bułek (przekrojoną stroną do góry). Piecz krótko, ok. 3 minut, żeby wierzchy bułek zbytnio się nie spiekły.
Na dolną połowę bułki nałóż sos (lub sos i plastry ogórka) następnie sałatę, burgera, plaster sera i pomidora. Na wewnętrzną stronę górnej połowy bułki nałóż keczup i przykryj burgera. Gotowe!
Dziękuję, że pobierasz ten przepis! Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz się cieszyć samodzielnie zrobionym, ekstra pysznym daniem:)