Jest coś magicznego w robieniu tej granoli. Trudno mi opisać, na czym ta magia polega, ale na pewno towarzyszy jej niepodrabialny aromat pomarańczy. Ten aromat jest w przepisie na moją granolę kluczowy. Rzekłabym, że to zupełny game changer, jeśli chodzi o smak jesiennego wydania granoli.

Nie to, żebym miała cokolwiek przeciwko klasycznym jesiennym przyprawom, co to, to nie! Ta granola kokosowa powstała jednak w momencie, w którym miałam ochotę na pewną odmianę od tych typowych smaków cynamonu, imbiru, kardamonu. Bazę, pomysł, by zrobić domową granolę, znalazłam w internecie. Zastąpienie korzennych przypraw skórką z pomarańczy podsunęła mi sama autorka przepisu. Pomysł mi się spodobał, spróbowałam i przepadłam. Było to parę lat temu i przepis wszedł na stałe do mojego przepiśnika. Obecna wersja granoli kokosowej to któryś z kolei wariant, bo oczywiście przepis wymagał dopracowania. Dziś jestem w stu procentach zadowolona ze smaku, składu i konsystencji. A mimo to zdarza mi się wprowadzać pewne modyfikacje. Powód jest dość prozaiczny - czasem po prostu zabraknie żurawiny, za to w szafce mam aż za dużo suszonych śliwek...
Byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie poświęciła tu uwagi jeszcze jednemu, bardzo specjalnemu składnikowi. Tarta marchewka, bo o niej mowa, wnosi do kompozycji oczywistą słodycz, ale i nieco miękkości, wilgoci. Dzięki niej (ale nie tylko), granola kokosowa jest sypka i tylko delikatnie chrupiąca. W żadnym razie nie przypomina pozbijanej w bryłki, super chrupiącej granoli ze sklepowych paczek. Dobrze czy źle? Wszystko zależy od preferencji rzecz jasna.
Ja dawniej miałam ambicję uczynić ją bardziej chrupką, ale z czasem mi przeszło. Tak, jak jest, jest wystarczająco dobrze. Kokosowa granola nie kaleczy podniebienia, jest zjadliwa dla kilkulatka. Nie jest przy tym tak, że nic w niej nie chrupie. Chrupią zarumienione piekarnikiem orzechy. A mleko, którym zalewam tę kokosową granolę z tartą marchewką i skórką pomarańczy, już w kilka chwil zabarwia się na karmelowo za sprawą syropu daktylowego, którym jest słodzona. Mmmm. Spijanie resztek takiego mleka z opróżnionej z granoli miseczki przypomina trochę spijanie czekoladowego mleka, które w dzieciństwie zostawało po porcji płatków Chocapic...
Hmm, może "coś magicznego" w kokosowej granoli z tartą marchewką polega na pewnym nie do końca uświadomionym skojarzeniu z dziecięcymi prostymi przyjemnościami?
Psst...! Koniecznie zajrzyj też do innych moich pomysłów na śniadania:
Moja domowa granola kokosowa z tartą marchewką nie jest tak twarda i chrupka jak ta ze sklepu. Jest sypka, tylko subtelnie chrupka, ale tak właśnie ma być. Dla mnie jest tak w sam raz!
Zanim zaczniesz, włącz piekarnik, by rozgrzewał się, gdy Ty szykujesz granolę. Interesuje nas 180 st. C, grzanie góra-dół.
Umyj 2 spore lub 3 mniejsze marchewki i je obierz. Ścieraj je kolejno na tarce, co jakiś czas zbierając wiórki i wkładając je do szklanki. Odmierz w ten sposób pełną szklankę tartej marchewki.
Umyj dokładnie pomarańczę. Ja po opłukaniu jej pod bieżącą wodą dodatkowo namaczam ją na kilka minut w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu do czyszczenia owoców i warzyw. Następnie opłukuję owoc i osuszam.
Zetrzyj skórkę z całej pomarańczy - tylko pomarańczową warstwę, uważaj, by nie zetrzeć białej skórki pod spodem.
W dużej misce połącz ze sobą wybrane płatki, sól i wiórki kokosowe.
Rozdrobnij nieco orzechy - nie musisz (a nawet nie powinieneś) siekać ich zbyt drobno. Np. migdały kroję tylko na połowy. Wrzuć je do suchych składników.
Włóż nieco oleju kokosowego do rondelka i podgrzej go na kuchence, by się rozpuścił. Odmierz łyżkę i wlej do drugiej dużej miski. Następnie dodaj do niej marchewkę, skórkę pomarańczy i syrop daktylowy. Wpadnij w zachwyt, jak to pachnie.
Połącz zawartość obu misek. Najlepiej jest mieszać masę widelcem, bo łatwiej jest nim porozdzielać zbitą w grudki marchew.
Głębszą blaszkę (będzie łatwiej na takiej mieszać) wyłóż papierem do pieczenia. Rozprowadź równomiernie granolę po całej jego powierzchni. Wsuń blaszkę na środkowy poziom piekarnika. Piecz przez ok. 30 minut, najlepiej co 5 minut mieszając granolę. Dzięki temu nie tylko będziesz kontrolować stopień wypieczenia, ale też umożliwisz wydostanie się większej ilości pary. Granola ma szansę być bardziej sypka i chrupka:)
Granola może wydawać się jeszcze mocno wilgotna po upieczeniu. Wyznacznikiem jej gotowości będzie więc stopień zrumienienia. Jeśli orzechy są wyraźnie brązowe, najprawdopodobniej granola jest gotowa. Wystudź ją, pozostawiając na blaszce. Do zimnej dodaj rodzynki i żurawinę (a może i inne suszone owoce, jeśli chcesz). Wymieszaj i przesyp do słoików. Gotowe, oto Twoja baza szybkich śniadań!
Jakie inne owoce sprawdzą się w tym przepisie? Ja próbowałam już z pokrojonymi w kostkę suszonymi śliwkami i mam chrapkę na dodatek suszonych moreli (żelazo na plus!).
Jak jeść marchewkowo-kokosową granolę? Ja kroję do niej pomarańczę i zalewam mlekiem. Żeby wykorzystać zawarte w granoli żelazo, lepiej będzie używać napoju roślinnego niż mleka krowiego. Zjadam tuż po przyrządzeniu, żeby całość za bardzo nie namokła. Acha, posiłek możesz uzupełnić o dowolne świeże owoce, mi najbardziej pasuje pomarańcza, bo to w końcu granola o wyraźnie pomarańczowej nucie!
Dziękuję, że pobierasz ten przepis! Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz się cieszyć samodzielnie zrobionym, ekstra pysznym daniem:)