Kolejny pyszny sposób na przerobienie sezonowych nadmiarów cukinii! Taki pasztet jest cudownie wszechstronny. Można go jeść na zimno na kanapce, na ciepło zamiast kawałka mięsa. Na śniadanie, na kolację, z porcją warzyw albo z sosem. Robisz raz, a potem masz bazę do różnych posiłków na kilka dni. Takie gotowanie jest u mnie bardzo w cenie!
Muszę przyznać, że rzadko mam okazję sama robić ten pasztet. W sezonie letnim, gdy cukinii jest aż nadmiar, regularnie robi go moja mama. Część tych wyrobów trafia oczywiście w moje ręce i... w brzuchy mojej rodziny ;) Przepis przejęłam właśnie od niej. Bo choć w internecie roi się od różnych przepisów na pasztet z cukinii, to ten mamy jest już dostosowany pod nasze preferencje. Przeszedł już kilka modyfikacji i wiem dokładnie, czego się po nim spodziewać. Chodzi nie tylko o smak, ale i konsystencję, a ta jest przecież kluczowa, jeśli chodzi o krojenie, np. na kanapki.
Pasztet z cukinii z marchewką mojej mamy ma w sobie dwa najważniejsze moim zdaniem składniki: dużo podsmażonej na złoto cebuli i posiekanego kopru prosto z ogródka. Oj tak, usmażona cebula robi robotę w wielu daniach. Tutaj też nadaje o wiele bardziej wyrazistego charakteru niż cebula dodana do masy na surowo. No a koper - jeśli ktoś go nie lubi, to żadne wyjaśnienia nie pomogą go zaakceptować w tym czy jakimkolwiek innym daniu. Do tego jest sporo marchewki, dlatego wyszczególniam ją w nazwie przepisu obok cukinii.
Jak podaję ten pasztet z cukinii z marchewką? Napisałam o tym co nieco już we wstępnie. Sprawdza się pokrojony w grubsze plastry na chlebie z masłem i sałatą. Pokrojony w naprawdę grube plastry podgrzewam w mikrofalówce i w najprostszym wariancie podaję z pokrojonym w ćwiartki pomidorem. Kiedy o tym myślę, to przed oczami mam domowe, intensywnie czerwone, soczyste i aromatyczne pomidory z ogródka rodziców - takie, jak na zdjęciu ;) Dla mnie i dzieciaków taki zestaw bywa i pozycją śniadaniową, i kolacyjną. Trudno o coś szybszego, co doceniam zwłaszcza w te dni, w które wracamy późno z parku. Piękną pogodę lepiej wykorzystywać na zabawę na dworze niż na przesiadywanie w kuchni :)
Jeśli o cukinię chodzi, to na pasztecie nie kończą się sposoby na jej wykorzystanie w mojej kuchni :) Na blogu mam też inne pozycje z jej udziałem. Są to te przepisy, które wykorzystuję regularnie, musiały więc się tu znaleźć. To cukinia faszerowana kaszą jaglaną i mięsem mielonym i kanapki z hummusem, szynką i grillowaną cukinią.
Ten, kto uprawia cukinie w swoim ogródku, ten pewnie doskonale zna koncept pasztetu z cukinii. Ścierasz kilka warzyw, dorzucasz parę innych składników, do foremki, do pieca i nieco cukinii wykorzystane. Zobacz, jak ten cukiniowy pasztet wygląda w moim wykonaniu.
Cukinie umyj, odetnij końcówki, zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Posól, wymieszaj i odstaw na kilka minut. Następnie odciśnij partiami w rękach z nadmiaru soku i przełóż do czystej miski.
Cebulę obierz i pokrój w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej olej i smaż cebulę, aż się równomiernie zezłoci. Odstaw do ostygnięcia.
Marchew umyj i obierz, zetrzyj na dużych oczkach tarki. Ser zetrzyj na małych oczkach. Oba składniki dodaj do warzyw.
Wbij jajka, wsyp kaszę, posiekaj koper i także dodaj go do masy. Dodaj olej, przestudzoną cebulę, przyprawy (bez soli), starty lub przeciśnięty przez praskę czosnek. Wymieszaj dokładnie i posól, jeśli potrzeba.
Formę keksówkę wyłóż papierem do pieczenia. Przełóż masę i wyrównaj ją. Wstaw do piekarnika i piecz przez godzinę.
Dziękuję, że pobierasz ten przepis! Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz się cieszyć samodzielnie zrobionym, ekstra pysznym daniem:)