Mam pewien problem z terminem "sałatka". Moim zdaniem zbyt dużo dań w stylu "wymieszaj ze sobą kilka składników na zimno i już" określana jest tym mianem. W sałatce powinno być przynajmniej kilka rodzajów warzyw, a im więcej, tym lepiej. Na mojej twarzy nieraz maluje się wyraz litości, gdy czytam kolejny pomysł na "sałatkę", która składa się z makaronu, kabanosów, majonezu i jakiegoś marnego dodatku kukurydzy z puszki. Ale cóż, to zjawisko zaszło już zbyt daleko, by z nim walczyć czy się na nie wkurzać. Zwłaszcza, że - przyznaję się bez bicia - sama mam głęboko w serduszku kilka takich sałatek-niesałatek. Jedną z nich jest tytułowa sałatka ziemniaczana z ogórkiem kiszonym.
Już słyszę te oburzone głosy - jak to sałatka ziemniaczana nie jest sałatką?! W Niemczech już szykują na ciebie widły! Ok, spokojnie, mówiłam - bez bicia. Sałatka ziemniaczana przecież ma w sobie warzywa - ziemniaki i cebulę. Moja wersja ma w sobie ogórka kiszonego, a ten przecież wnosi dużo wartości. Do tego są jajko na twardo i boczek, a tych komponentów to do warzyw nie da się zaliczyć, niestety. Kojarzycie zalecenia dietetyków co do komponowania posiłków? Połowę talerza powinny zajmować warzywa i owoce (w proporcji 2:1). Do tej części nie zaliczają się ziemniaki. A więc moja sałatka ziemniaczana to raczej alternatywa dla zwykłych ziemniaków podawanych do schabowego, a nie dla surówki. Czyli tak trochę jednak 1:0 dla mojej teorii, że sałatka powinna składać się przede wszystkim z warzyw.
Dobra, bo zaraz i Wy przyszykujecie na mnie widły za to komplikowanie tematu. A przecież sprawa jest prosta: ziemniaki gotowane w mundurkach, jajko na twardo, chrupiący boczek, ogórek kiszony, cebula, szczypior, koper, śmietanowo-majonezowy sos. Tu wszystko do siebie pasuje, tu się nie ma nad czym rozwodzić. Nic, tylko gotować, serwować, zajadać i mruczeć z przyjemności. Ja tę sałatkę mogę jeść solo, ale nie powiem, w duecie ze świeżo usmażonym schabowym to jest złoto. I mówię to ja, dla której panierowane, ociekające tłuszczem mięso ma marginalne znaczenie w diecie. Pewnie swoje robią tu wspomnienia rodzinnego domu, gdzie ta sałatka ziemniaczana z ogórkiem kiszonym, jajkiem i boczkiem serwowana była właśnie do kotleta.
Czy przepis jest pracochłonny? Jako że bazuje na ziemniakach gotowanych w mundurkach, to nie. Zastanawiacie się, co to za logika? Otóż taka, że jak potrzebne są ziemniaki gotowane do sałatki, to używam szybkowaru. Dzięki temu czas ich gotowania to ok. 12 minut - w tym czasie ugotuje się też jajko, wysmaży boczek, a ja pokroję pozostałe składniki i wymieszam sos. Potem trzeba tylko poczekać, aż ziemniaki ostygną na tyle, by dało się je obrać, nie parząc sobie rąk. Naprawdę polecam!
A jeśli ciekawą Was moje przepisy na sałatki w dokładniejszym tego słowa znaczeniu ;) serdecznie zapraszam do sprawdzenia tych przepisów:
Ziemniaki nie pytają, ziemniaki rozumieją. Ok, na pewno nie jestem ich psychofanką, jeśli chodzi o obiadowy dodatek, ale już jako składnik czy nawet podstawa innych dań - jak najbardziej. Weźmy taką sałatkę ziemniaczaną - można ją przecież zrobić na tak wiele sposobów!
Umyj ziemniaki i włóż je do szybkowaru. Zalej je wodą tak, by były lekko przykryte. Nastaw szybkowar. Od momentu, w którym para zacznie uchodzić bardzo intensywnie, zmniejsz maksymalnie gaz i gotuj 10-12 minut (w przypadku średniej wielkości ziemniaków).
Jajko ugotuj na twardo. Wystudź, obierz i pokrój w kostkę.
Boczek pokrój według uznania - w kostkę lub paseczki. Usmaż na rozgrzanej patelni, by stał się chrupiący. Odsącz z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Dymkę umyj, osusz, pokrój w kosteczkę. Posiekaj szczypior. Umyj i posiekaj koper. Ogórka pokrój w kostkę.
Wymieszaj składniki sosu: majonez, śmietanę, sok z cytryny. Dopraw solą i pieprzem.
Ziemniaki obierz i pokrój w większą kostkę. Wrzuć ogórka, jajko, koper, dymkę, szczypior i boczek. Przemieszaj (nie za dużo, tylko tyle, by cebulka, szczypior i koper równomiernie pokryły ziemniaki) i polej sosem. Gotowe!
Dziękuję, że pobierasz ten przepis! Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz się cieszyć samodzielnie zrobionym, ekstra pysznym daniem:)