Są takie zupy, których nie gotuje się wiosną czy latem. Ta zdecydowanie się do nich zalicza. Zupa serowa z makaronem, bo o niej mowa, teoretycznie nadaje się na każdą porę roku. Ale ja przypominam sobie o niej dopiero w te dni, gdy na zewnątrz szaro, deszczowo, wietrznie i szybko się ściemnia.
Kiedy lata temu zaczęła gotować ją moja mama, nazywała się ona zupą góralską. Tak zatytułowana była zapewne jakaś pierwotna wersja zupy serowej w jednym z licznych kobiecych czasopism, które obecne były wtedy stale w naszym domu. Wyróżniała się niezwykle kremową konsystencją. Pamiętam, że kiedy postała trochę dłużej, np. do następnego dnia, makaron pęczniał na tyle, że całość zagęszczała się jeszcze bardziej i - przynajmniej dla mnie - stawała się jeszcze bardziej apetyczna.
Zupa serowa z makaronem, jak to zwykle zupa serowa, opierała się na serkach topionych. Smak się zgadzał, to trzeba przyznać. Jednak od czasu, gdy zaczęłam zwracać dużą uwagę na to, co jem (czyli praktycznie przez większość swojego dorosłego życia), przepis na klasyczną zupę serową przestał mi odpowiadać. Nie używam serków topionych, bo nie akceptuję ich składu. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy postanowiłam zamienić na próbę serek topiony na ser smażony.
Ok, ser smażony smakuje inaczej niż serek topiony. Nie każdy go zaakceptuje. Jak dla mnie to tylko kwestia przyzwyczajenia ;) Dzięki niemu wróciłam do przepisu na góralską zupę serową i wprowadziłam ją do menu mojej rodziny na stałe. Czemu jeszcze ją lubię? Bo jest prosta i można ją szybko przygotować jako pierwsze danie do lżejszego dania głównego. Albo jako ciepłą kolację. Tego typu zup raczej nie traktuję jako jedynego dania obiadowego - za mało mamy w niej białka czy innych sycących komponentów. Dzięki temu, że warzywa do tej zupy gotuję w szybkowarze, przygotowanie całości jest niemal niemożliwie błyskawiczne. Sprawdź samodzielnie, jeśli tylko masz w kuchni por, marchewkę i ser smażony rzecz jasna.
Co potem? Zajrzyj do innych moich przepisów na obiady: włoską zupę pomidorową i gołąbki z kaszą jaglaną.
Zupa na zimę? Mój sposób to połączenie typowo zimowych warzyw - pora i marchewki - z kremowym serem smażonym i makaronem. Jest szybka sama w sobie, a jeśli warzywa ugotujemy w szybkowarze, to powstaje dosłownie w kilka chwil.
Umyj i obierz marchewki. Odetnij liście od pora, odetnij drugą końcówkę i przekrój warzywo wzdłuż na pół. Opłucz dokładnie pod wodą. Marchewki zetrzyj na grubych oczkach tarki. Każdą połowę pora przekrój jeszcze raz wzdłuż na pół, a następnie w dość cienkie plasterki.
W szybkowarze rozgrzej masło. Wrzuć warzywa i je podsmaż. Mogą się nawet lekko zrumienić.
Wlej do szybkowaru wodę - tylko tyle, by zakryła warzywa. Zamknij szybkowar i zagotuj go. Od momentu zagotowania gotuj zawartość nie dłużej niż 2 minuty.
Wyłącz gaz i przenieś szybkowar do zlewu. Polewaj pokrywę zimną wodą z kranu tak długo, aż zawór pokrywy opadnie i szybkowar będzie można bezpiecznie otworzyć. Do zawartości dolej bulion i włóż ser. Gotuj, mieszając, aż cały ser się rozpuści. Spróbuj i dopraw solą (zwłaszcza, jeśli Twój bulion nie zawiera soli bądź ma jej mało) oraz pieprzem. Czosnek przepuść przez praskę i dodaj do zupy.
Wsyp do zupy makaron. Gotuj zupę jeszcze 10 minut, jeśli zamierzasz podać ją od razu po ugotowaniu. Jeśli jednak będziesz serwować ją za kilka godzin albo na drugi dzień, gotuj makaron tylko 3-5 minut. Możesz nawet całkowicie zrezygnować z gotowania. Makaron długo zanurzony w gorącej zupie zdąży zmięknąć tak, jak gdyby był ugotowany. To wszystko, zupa serowa z makaronem gotowa!
Zupa zawiera minimum składników, więc nie traktuj jej jako jedyne danie obiadowe. Serwuj ją np. z naleśnikami albo jako kolację. Jako mniejszy posiłek spisze się znakomicie!
Dziękuję, że pobierasz ten przepis! Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz się cieszyć samodzielnie zrobionym, ekstra pysznym daniem:)